Social Selling Index (akronim SSI) to liczba w skali od 0 do 100, którą LinkedIn przypisuje do konta na podstawie aktywności sprzedażowej i relacyjnej. W uproszczeniu ma pokazywać, na ile skutecznie profil działa w kontekście budowania marki, docierania do właściwych osób i utrzymywania relacji. LinkedIn komunikuje, że konta z wysokim wynikiem (często przyjmuje się próg ok. 70 punktów) osiągają wyższy zasięg organiczny i częściej realizują cele sprzedażowe. W praktyce oznacza to raczej korelację z aktywnością i jakością profilu niż gwarancję wyniku biznesowego. Jaki scoring masz Ty? Jeśli niski, nie martw się, da się go zoptymalizować i wyciągnąć.
Algorytm SSI opiera się na czterech obszarach, z których każdy ma tę samą wagę punktową. Każdy z nich można realnie poprawić, ale wymaga to regularnych, dość przyziemnych działań, a nie jednorazowych „optymalizacji”.
Profil i wiarygodność ekspercka
Pierwszy filar dotyczy tego, jak wygląda profil i czy sprawia wrażenie profilu osoby, która faktycznie zna się na tym, co robi. Nie chodzi wyłącznie o kompletność pól, ale o spójność całości.
Profil powinien być uzupełniony w całości, bo brak zdjęcia, pusty nagłówek albo lakoniczne „O mnie” obniżają ocenę automatycznie. Zdjęcie i banner mają znaczenie techniczne, ale też praktyczne: profil bez nich wygląda na porzucony lub anonimowy. Nagłówek powinien jasno mówić, czym dana osoba się zajmuje, bez ogólników.
Warto dodać materiały: artykuły, prezentacje, krótkie PDF-y, wideo. Najlepiej tam, gdzie faktycznie pasują, czyli w sekcji „Polecane” albo przy konkretnych doświadczeniach. Z doświadczenia wynika, że algorytm lepiej ocenia profile, które nie są tylko CV, ale nośnikiem treści.
Publikowanie własnych materiałów ma znaczenie, choć nie musi być częste. Jeden lub dwa posty tygodniowo wystarczą, jeśli są merytoryczne i osadzone w realnych problemach branży. Artykuły punktowane są wyżej niż same linki, ale też wymagają więcej pracy.
Rekomendacje i potwierdzenia umiejętności nadal są brane pod uwagę. Nie decydują o wyniku, ale ich brak przy aktywnym profilu bywa widoczny w punktacji.
Docieranie do właściwych osób
Drugi obszar dotyczy tego, kogo i w jaki sposób konto wyszukuje. Algorytm rozróżnia działania ukierunkowane od przypadkowego przeglądania.
Korzystanie z wyszukiwarki i filtrów stanowisk, firm czy lokalizacji ma realne znaczenie. Przeglądanie feedu bez wchodzenia w profile niewiele tu wnosi. Sam fakt odwiedzania profili potencjalnych klientów, partnerów lub decydentów jest zliczany jako sygnał intencji.
Dobrą praktyką jest też reagowanie na wizyty we własnym profilu. Sprawdzenie, kto go oglądał, i wejście na te profile działa dwustronnie i jest przez LinkedIn rejestrowane.
Sieć kontaktów oparta głównie na osobach decyzyjnych lub seniorach w branży zwykle przekłada się na wyższy wynik niż masowe łączenie się z przypadkowymi kontami. To uproszczenie, ale w dłuższym okresie widać tu różnicę.
Aktywność i sygnały zaangażowania
Trzeci filar dotyczy tego, czy konto realnie uczestniczy w dyskusjach. Samo czytanie nie wystarcza.
Komentarze mają znaczenie tylko wtedy, gdy coś wnoszą. Kilka słów odnoszących się do treści posta działa lepiej niż zdawkowe reakcje. LinkedIn wyraźnie rozróżnia komentarz od reakcji typu „like”.
Udostępnienia bez własnego komentarza są praktycznie neutralne. Dodanie krótkiej opinii, kontekstu albo pytania zmienia ich wagę. Podobnie z grupami branżowymi: samo dołączenie nie ma znaczenia, aktywność już tak.
Czas reakcji na wiadomości prywatne również jest brany pod uwagę. Nie chodzi o natychmiastowe odpowiedzi, ale o brak długich, kilkutygodniowych przerw w komunikacji.
Relacje i jakość sieci
Ostatni obszar dotyczy relacji, a nie samej liczby kontaktów. Tu algorytm jest dość bezwzględny.
Zaproszenia bez treści obniżają skuteczność. Krótka notatka, nawet bardzo techniczna, znacząco poprawia wskaźnik akceptacji. Jeśli duża część zaproszeń jest ignorowana, wynik SSI spada.
Akceptacja zaproszenia to dopiero początek. Brak jakiejkolwiek interakcji po połączeniu powoduje, że kontakt pozostaje martwy. Kilka zdań po połączeniu, a potem sporadyczny kontakt po czasie działa lepiej niż masowe dodawanie osób.
Połączenia wewnątrz własnej organizacji też są liczone. Ten element często jest pomijany, a w praktyce potrafi podnieść wynik szybciej niż zewnętrzne zaproszenia.
Sprawdzanie wyniku i codzienna rutyna
Aktualny wynik SSI można sprawdzić bezpłatnie po zalogowaniu na LinkedIn, pod adresem:
linkedin.com/sales/ssi
Podnoszenie wyniku nie wymaga długich sesji. W praktyce wystarcza kilkanaście minut dziennie: kilka spersonalizowanych zaproszeń, kilka sensownych komentarzy i wejście na profile osób, które faktycznie mają znaczenie biznesowe. Ważniejsza jest regularność niż intensywność, bo algorytm reaguje na powtarzalne sygnały, nie na jednorazowe zrywy.
Przy okazji zapraszam na mój LinkedIn https://linkedin.com/in/wlazlak
Specjalizuję się w tworzeniu kompleksowych rozwiązań zasięgowych oraz programowaniu. @wlazlak
Zobacz moje wszystkie artykułyWspółpracuj z nami!
Naszą mocą jest technologia i doświadczony zespółPrzez lata zdobywaliśmy doświadczenie u największych wydawców w Polsce, a teraz zadbamy o rozwój Twojej firmy od strategii wzrostu po wdrożenia na stronach dzięki naszemu własnemu software house'owi. Zaufaj nam, aby osiągać dobre wyniki.